KUMKUM 2010 – ROWEREM PRZEZ PUSTYNIĘ

13 grudnia odbędzie się kolejne spotkanie z cyklu „Podróże z pasją”. Tym razem naszym gościem będzie Marcin Korzonek – pasjonat podróży, głównie rowerowych. Od kilku lat fascynują go pustynie, które przemierza swoim jednośladem. Podczas spotkania zabierze nas w podróż po piaszczystych terenach Turkmenistanu i Uzbekistanu.

Marcin Korzonek – informatyk, dziennikarz, fotograf, rowerzysta. Laureat Podróżnika Roku 2003 w kategorii „Świat” za podróż przez pustynię Gobi. Jego relacja z wyprawy przez Kara-Kum i Kyzył-Kum, połączona z pokazem multimedialnym, pozwoli wszystkim uczestnikom przeżyć burzę piaskową, odwiedzić słynną Bucharę, Samarkandę oraz Wrota Piekieł, znajdujące się w samym sercu pustynnego odludzia, a także poznać jeden z najbardziej zamkniętych krajów świata – Turkmenistan. Opowie również, jak woda może, wbrew pozorom, pokrzyżować plany na piaszczystych bezkresach.

Spotkanie odbędzie się 13.12.2013 r. w Galerii „Rynek 26” o godz. 18.00.
Wstęp: 5 zł (w cenie biletu kawa lub herbata).
Bilety dostępne w Ośrodku Kultury, Kinie i Galerii „Rynek 26”.
Więcej informacji pod nr tel. 76 746 88 14.

WIECZÓR Z KUCHNIĄ PORTUGALSKĄ I MUZYKĄ FADO

 Zapraszamy na pełen smaków wieczór z kuchnią portugalską, okraszony muzyką Fado, który odbędzie się 28 listopada o godz. 18.00 w Aqua Hotelu. Spotkanie poprowadzi Janusz Andrasz, miłośnik Portugalii, autor pierwszego polskiego przewodnika po Lizbonie, założyciel bloga Luzomania. Towarzyszyć mu będzie João de Sousa, kompozytor, tekściarz i wokalista, który zaprezentuje wyjątkowe, współczesne podejście do muzyki Fado.

Podczas wieczoru będzie można skosztować portugalskich przysmaków takich jak: zupa chlebowa z owocami morza, purre marchewkowe z makrelą czy przepyszny krem karmelowy z sosem z wina porto. A wszystko to przy urzekających dźwiękach „Fado Polaco” – współczesnego połączenia dziedzictwa portugalskiego Fado i polskiego folkloru.

Zapraszamy na ostatnie spotkanie z kulturą portugalską – muzyczny wieczór kulinarny.

 

Fado podbiło serca polkowickiej publiczności!

Koncert Kingi Rataj był ostatnim koncertem muzyki Fado, organizowanym w ramach VIII Miedziowych Spotkań z… Kulturą Portugalską. Niestety festiwal zbliża się już ku końcowi. Jestem jednak przekonana, że na długo zapadnie w pamięć polkowiczanom, którzy niewątpliwie pokochali kulturę portugalską, łącznie z muzyką Fado.

Kiedy czytałam o Fado, jego nostalgicznym i melancholijnym charakterze, nie byłam przekonana do tego gatunku muzycznego. Jednak każdy kolejny koncert zmieniał moje spojrzenie na ten rodzaj muzyki. Okazało się bowiem, że Fado to nie tylko smutek i tęsknota, ale również spełnienie, szczęśliwa miłość, radość, zawarte w przepięknych dźwiękach. Szczególnie widoczne było to w repertuarze Kingi Rataj.  Utwory nosiły znamiona jej własnych, niepowtarzalnych interpretacji. Publiczności najbardziej do gustu przypadły wesołe i skoczne wykonania pieśni portugalskich. Moją uwagę przyciągnęli wspaniali muzycy, towarzyszący śpiewaczce na scenie. Perkusistka zachwycała grą, która nadawała niezwykły kształt wszystkim utworom, genialne solówki gitarzystów ukazywały ich ogromny talent. Niezastąpiony był pianista, występujący również w roli kompozytora jednej z melodii, która zabrzmiała podczas koncertu. Wieczór był udany, atmosfera cudowna, a i muzyka okazała się wesoła i radosna, wbrew pozorom. Całość dopełniła gra świateł, tworząca niepowtarzalny klimat koncertu. Nie obyło się oczywiście bez bisów, co jest chyba charakterystyczne dla naszej polkowickiej publiczności. Po prostu nigdy nie chcemy wypuszczać wspaniałych artystów tak szybko 🙂

Dodatkową atrakcją dla wszystkich uczestników był krótki konkurs z wiedzy o Portugalii, w którym nagrodzone osoby otrzymały książki wybitnego portugalskiego pisarza, José Marii de Eça de Queiros, pt. „Zbrodnia księdza Amaro”.

Wieczór zaliczam, bez wątpienia, do udanych. Szkoda, że zbliżamy się już ku końcowi naszej wędrówki po Ojczyźnie Magellana.

„Z piosenką w plecaku”

 Dzisiaj odbyły się comiesięczne koncerty w ramach edukacji muzycznej dzieci z przedszkoli oraz szkół podstawowych. Listopad, ze względu na Narodowe Święto Niepodległości, jest miesiącem muzyki polskiej i patriotycznej. Dlatego też najmłodsi mieli okazję wysłuchać melodii i piosenek wojskowych, a ponadto przypomnieć sobie (a może dopiero poznać) ważne momenty z historii Polski.

Muzycy Filharmonii Dolnośląskiej w Jeleniej Górze, jak zawsze, dołożyli wszelkich starań, aby program koncertów był atrakcyjny zarówno dla przedszkolaków, jak i nieco starszych dzieci. Mogły one poznać legendę o powstaniu Polski, czyli historię trzech braci: Lecha, Czecha i Rusa, dowiedzieć się, kim byli ułani, przypomnieć sobie, jak wyglądają i jakie mają znaczenie nasze symbole narodowe oraz wysłuchać, a nawet wspólnie zaśpiewać polskie piosenki żołnierskie i patriotyczne. Największą radość najmłodszym sprawiła zabawa w wojsko – pani Dominika z Filharmonii Dolnośląskiej na chwilę stała samozwańczym generałem, aby nauczyć dzieci podstawowych komend i pokazać, jak powinno się maszerować. Najmłodsi z ogromnym entuzjazmem wykonywali wszystkie polecenia, więc polkowicka sala kinowa na chwilę zamieniła się w plac defiladowy. Niemało było przy tym śmiechu…

Kolejne koncerty w ramach edukacji muzycznej już 11 grudnia.

Prawdziwie szalona miłość Mariany

W piątek (15 listopada) odbył się spektakl „Mariana” w ramach „Miedziowych Spotkań z… Kulturą Portugalską”. Monodram w wykonaniu Teatru Epifania to swoiste studium duszy zakochanej kobiety, jak można przeczytać w festiwalowym folderze. Przedstawienie o losach zakonnicy, Mariany Alcoforado, bez pamięci zakochanej we francuskim oficerze de Chamilly, powstało na kanwie „Listów Portugalskich”.
Ewa Ampulska, która wcieliła się w rolę tytułowej klaryski doskonale ukazała emocje, jakie towarzyszą nieszczęśliwej miłości – oddanie, żal, radość, smutek, złość… Mariana w wykonaniu aktorki to nie tylko kobieta zakochana i nieszczęśliwa – zakonnica momentami wydaje się być obłąkana, szalona, a wręcz opętana. Jej przykład jest jednak doskonałym dowodem na to, że ludzie nie zawsze kochają osobę, czasami po prostu kochają swoje wyobrażenie na temat drugiego człowieka.
Niesamowite wrażenie wywołał na mnie element ruchu i niebanalna gra świateł. Choreografia spektaklu nie była skomplikowana, za to dokładnie przemyślana i dopracowana w najdrobniejszym szczególe.
Warto było spędzić te 70 min. w polkowickiej sali kinowej, choćby po to, aby uzmysłowić sobie, że   „Miłość jest albo szalona, albo w ogóle jej nie ma”, jak pisał Milan Kundera.