Archiwum / „FREDRO DLA DOROSŁYCH – MĘŻÓW I ŻON”, 20 marca, godz. 17.00 i 20.00 – Aula
stopklatka
stopklatka

„FREDRO DLA DOROSŁYCH – MĘŻÓW I ŻON”, 20 marca, godz. 17.00 i 20.00 – Aula

20 marca, godz. 17.00 i 20.00 – Aula

Teatr 6. Piętro – Warszawa
FREDRO DLA DOROSŁYCH – MĘŻÓW I ŻON

Według komedii „Mąż i żona” Aleksandra Fredry.
re–żyseria: Eugeniusz Korin
scenografia: Paweł Dobrzycki
kostiumy: Agnieszka Maciejak
obsada: Jolanta Fraszyńska, Joanna Liszowska, Konrad Darocha, Michał Żebrowski
bilety: 50 zł, 60 zł

Fredro dla Dorosłych Mężów i Żon to inteligentna zabawa z teatralną tradycją. Opowiadana z żywiołowym humorem historia o zdradzających i zdradzanych mężach, żonach i ich kochankach z zaskakującą puentą i dużą dozą niepoprawności. Rewelacyjna gra aktorska, błyskotliwa inscenizacja, zaskakująca interpretacja i przyjemność słuchania polszczyzny w najlepszym wydaniu. Zagrany od dnia premiery ponad 250 razy spektakl, jest wciąż oblegany przez widzów, a według rankingu tygodnika „Wprost” osiągnął status jednego z najchętniej oglądanych spektakli dramatycznych w Polsce. Od października 2010 roku „Fredro dla dorosłych – Mężów i Żon widnieje w stałym repertuarze na deskach Teatru 6.piętro.

Jan Lechoń o komedii „Mąż i żona”:
Milion razy się powiedziało, że „Mąż i żona” są arcytworem, że ani słówka nie można odjąć, ani słówka dodać do tej rozkosznej komedii, że dialog jest nieprawdopodobnie dowcipny, że nam z ust śmiech nie schodzi, chyba że się błąka w kącikach jakimś innym, smutniejszym grymasem, że i Wacław, i Elwira, i Justysia, i Alfred są na ostatni guzik zapiętą doskonałością w swoim bardzo zresztą nieładnym rodzaju, więc nie ma o czym mówić. Po prostu.

Jest w tym „Fredrze dla dorosłych – Mężów i Żon” jeszcze drugie dno (…). (…) pyszna całość „Męża i żony” ma za przyprawę już coś z tego, co Jarosław Marek Rymkiewicz, autor książki-eseju „Aleksander Fredro jest w złym humorze” (1977), nazwał właśnie „złym humorem” mistrza. Bo zdaje się, że napisał on sztukę o świecie, w którym jest tylko namiętność, a prawdziwej miłości nie ma.
(Sergiusz Sterna-Wachowiak, fragment z programu spektaklu)

fot. Marek Ulatowski