Archiwum / „Osąd”, Wrocławski Teatr Pantomimy, reż. Leszek Mądzik
osad
osad

„Osąd”, Wrocławski Teatr Pantomimy, reż. Leszek Mądzik

Wrocławski Teatr Pantomimy

Leszek Mądzik

OSĄD inspirowany Sądem Ostatecznym Hansa Memlinga

część III

reżyseria, scenografia, choreografia: Leszek Mądzik
muzyka: Arvo Pärt

obsada:

Artur Borkowski, Izabela Cześniewicz, Maria Grzegorowska/Agnieszka Charkot, Paulina Jóźwin,  Agnieszka Kulińska, Agnieszka Dziewa, Mateusz Kowalski, Anna Nabiałkowska, Marek Oleksy, Radomir Piorun, Aneta Piorun, Monika Rostecka-Komorowska, Krzysztof Roszko, Katarzyna Sobiszewska, Krzysztof Szczepańczyk*, Maciej Wyczański (gościnnie; neTTheatre)

* Studio Pantomimy

OSĄD – niekoniecznie ostateczny, bardziej codzienny, stawiający na szali to co w życiu dobre ale bardziej to, co jest wyrzutem sumienia. Spokój naszych zachowań zakłóca ta niewidoczna Temida, na której ważą się nasze uczynki. Czas przybliża nas do tej wizji, w którą tak trudno uwierzyć, patrząc na jedno ze skrzydeł obrazu H. Memlinga. Im bardziej dostrzegamy go w sobie, tym mniej niepokoju zasieje on w

naszych umysłach. Sen zawsze jest odpoczynkiem, dobrze by był nim i ten wieczny. To w nocy bez słów, ale z dźwiękami muzyki Arvo Parta uczestniczymy w misterium wędrowania po drabinach życia nie przeczuwając, kiedy z nich odpadniemy, pod wpływem wiecznego osądu.

LESZEK MĄDZIK

Piękna i klarowna była wizja Leszka Mądzika. Na scenie z ciemności wyłaniały się trzy wieże katedry, które wkrótce przemieniały się w drabiny wiodące ku niebu. Sunęli po nich ludzie. W trakcie wspinaczki odpadały im fragmenty ubrań, zbędny bagaż ciągnący ich w dół. Z każdym krokiem stawali się lżejsi.Byli jak grzesznicy, którzy w drodze do nieba pozbywają się grzechów. Wielu z nich nie było w stanie wytrwać do końca i odpadali po drodze. Wizja wysmakowana plastycznie nawiązywała do malarstwa Caravaggia, a jej niezwykły klimat nadała muzyka Arvo Pärta.

Jan Bończa-Szabłowski, rp.pl

Słynny obraz stał się inspiracją do zbudowania własnej wizji końca świata. Mądzik – twórca słynnej Sceny Plastycznej KUL, chętnie poruszający się w bogatej stylistyce sztuki średniowiecza, zafascynowany w swej twórczości rozpadem, śmiercią, zawsze konsekwentny i rozpoznawalny w swej poetyce teatru plastycznego – podobał mi się najbardziej. Jego część spektaklu jest zwarta kompozycyjnie, piękna wizualnie, prosta w pomyśle i świetnie wykorzystująca sprawne ciało mima. W jego koncepcji końca świata ludzie wychodzą z grobu, odrzucają ziemską skorupę i wędrują ku górze, od ziemi ku niebu. Mądzik dał aktorom trudne fizycznie zadanie wspinania się na całą wysokość sceny po drabinach i odpadania-spadania, bo nie każdemu dane jest wejść w nową przestrzeń. Tylko jednemu się udało – to scena karkołomna fizycznie, ekspresyjnie rozegrana przez Marka Oleksego, mima ponad 60-letniego, legendarnego aktora Henryka Tomaszewskiego.

Magda Podsiadły,”Gazeta Wyborcza Wrocław”

15 marca, godz. 19.00 – Aula Forum Polkowice

bilety: 40 zł (normalny), 30 zł (zbiorowy)